Paranormal Activity
Film jest utrzymany w formie dokumentu. Katie i Micah, para z trzyletnim stażem, wprowadza się do domu w San Diego. Ją od ósmego roku życia prześladują niewyjaśnione zjawiska paranormalne, on postanawia je wyjaśnić próbując "uchwycić" obcą aktywność za pomocą urządzenia audio-wideo. Każdej nocy zostawia w sypialni włączoną kamerę. To co udaje mu się zarejestrować, wprawia w szok ich oboje.

Od razu uczulam, że przez większość filmu nic się nie dzieje. Mimo to, całość wciąga niczym mistrzowski dreszczowiec, a finał nie pozwala szybko zebrać się z fotela. Dokładnie ta sama fabuła bardzo łatwo mogłaby zostać zniszczona przez hollywoodzkie efekciarstwo i często idące z tym w parze "plastikowe" postaci. Siłą "Paranormal Activity" i tym, co wyniosło go na piedestał jest realizm. Katie i Micah zachowują się jak zupełnie normalna przeciętna para, ich dialogi nie są nadęte, a wydają się wręcz improwizowane, dzięki czemu zyskują na naturalności. Od samego początku wiemy, że wydarzyło się coś złego i wierzymy, że oglądamy zapis autentycznych wydarzeń.

Skojarzenia ze sławetnym "Blair Witch Project" są jak najbardziej na miejscu - jeżeli chodzi o formę, jest to wręcz wierna kopia. Warto jednak zwrócić uwagę na miejsce akcji. Tam rzecz działa się w lesie, tutaj mamy do czynienia z czymś o wiele nam bliższym - domowym zaciszem. Strach zasiany w umyśle widza po obejrzeniu tego filmu nie pozwoli szybko zmrużyć oka. Niech do tego dojdą jakieś przypadkowe, dziwne hałasy w nocy i fobia gotowa.

"Paranormal Activity" został po raz pierwszy wyświetlony w 2007 roku na niezależnym festiwalu filmowym. Niech najlepszą rekomendacją dla tego obrazu będzie fakt, że gdyby nie jego nadzwyczaj entuzjastyczny odbiór i szerzący się kult, nawet byśmy o nim nie usłyszeli.

Związane z: Charlize Theron
Megafon.pl | 2009-11-20 | Sebastian Grabowski