Nigdy nie mów nigdy
"Nigdy nie mów nigdy" z zadowoleniem przywitają widzowie, którzy ze zgrozą obserwowali kolejne polskie komedie romantyczne. Za sprawą produkcji pokroju "Dlaczego nie!", "Kochaj i tańcz" czy "Miłość na wybiegu" formaty telewizyjne zagościły na dużym ekranie. Serialowe gwiazdy próbowały udowodnić, iż potrafią grać. Scenarzyści kopiowali sprawdzone wynikami oglądalności schematy. O reżyserii ciężko cokolwiek powiedzieć, gdyż jej nie było widać. Tymczasem Pacyna udowodnił, iż da się nakręcić zabawną komedię z gwiazdami, z banalnym wątkiem romantycznym, a przy okazji powiedzieć coś o współczesnym świecie.

Główną bohaterką filmu "Nigdy nie mów nigdy" jest Ama, obdarzona świetną intuicją menadżerka firmy headhunterskiej. Jest piękna, każdy mężczyzna pragnie z nią być, problemy finansowe są jej obce. Wydawać by się mogło, iż ma wszystko. Tymczasem ta spełniona kobieta sukcesu pragnie dziecka, niestety nie może zajść w ciążę. Wszystko się zmienia kiedy na jej drodze staje on, czyli klient jej firmy. Rozpoczęty romans zainicjuje całkiem nowy rozdział w życiu Amy.

Pierwszy kwadrans filmu, jego kampania promocyjna, budują wrażenie jakby produkcja "Nigdy nie mów nigdy" powstała, aby pokazać wątpliwej jakości umizgi Anny Dereszowskiej do Jana Wieczorkowskiego. Nic bardziej mylnego. Pacynie udało się bowiem bez wysiłku przełamać schemat banalnej komedii romantycznej trafną obserwacją społeczną. Anna Romantowska w roli matki Amy zachwyca kreacją współczesnej Dulskiej. Dowcipy o doznaniach z porodówki rozbawią niejedną matkę, a wątek lekkomyślnej przyjaciółki głównej bohaterki i dojrzalszego od niej emocjonalnie syna, ubawi wszystkich, nie wspominając o epizodycznej roli Roberta Więckiewicza jako "policji" w podciągniętych spodniach. Dzięki tym perełkom wybacza się niemal bajkowy rozwój wydarzeń, jak zwykle w polskim filmie łopatologiczny product placement oraz tendencyjność w ukazaniu relacji głównej bohaterki z jej najlepszą przyjaciółką.

"Nigdy nie mów nigdy" mimo wielu mielizn ogląda się z przyjemnością i wzruszeniem. Film jest po prostu światełkiem w tunelu wypełnionym pustymi i stereotypowymi komediami made in Poland. Pacyna udowodnił bowiem, iż w obrębie kina rozrywkowego można powiedzieć lekko o ważkich rzeczach.

Związane z: Paris Hilton
Megafon.pl | 2009-11-05 | Alicja Gancarz