Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Larsson jak Joanne K. Rowling latami namawiał wydawców do opublikowania swoich książek. Zmarł nie doczekawszy sukcesu swojego bohatera - reportera z magazynu ekonomicznego, który dzięki współpracy z drapieżną researcherką, niczym magik, jest w stanie rozwiązać zagadki kryminalne rodem niemal z archiwum X. Po powieści Larssona sięgają miliony czytelników w całej Europie. Kwestią czasu było przeniesienie książek na duży ekran. Adaptacji dokonał Szwed Niels Arden Oplev. I tak bestseller doczekał się niezłej ruchomej ilustracji.

Biorąc pod uwagę popularność i atrakcyjność fabularną pierwowzoru literackiego, film "Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" nie może być dziełem nieudanym. Oczywiście można się spierać czy wybór Michaela Nyqvista na odtwórcę głównej postaci jest trafny. Ten dobry skądinąd szwedzki aktor, przełamuje hollywoodzką modę na przystojnych i pociągających śledczych. W filmie Opleva jest raczej transparentny. Scenarzyści bowiem zdecydowali się z blisko 800-stronicowej powieści wykroić większość wątków dotyczących właśnie Blomkvista. Bez redakcji magazynu "Millennium" i życia osobistego postać ta traci charyzmę i nie intryguje. W zamian reżyser postanowił skoncentrować swą uwagę na żeńskiej bohaterce. Lisbeth Salander zagrana przez Noomi Rapace jest właściwie kalką papierowej postaci. Przykuwa uwagę, zaciekawia, a przede wszystkim budzi emocje. Blomkvist jest dla niej jedynie tłem, pretekstem aby pokazać cechy za jakie można ją zarówno podziwiać, jak i nienawidzić.

Thriller Opleva jest po prostu wzorową adaptacją, bez cienia wariacji. Przenosi zarówno wszystkie zalety powieści, jak i jej wady. Trzyma w napięciu, ale i przekłada na język filmu dłużyzny papierowe. Wyraźnie czuć dysproporcję między porażającymi wątkami przemocy a miałkością perypetii bohaterów w trakcie prowadzenia dochodzenia po nudnych szwedzkich pustkowiach. Jednym słowem, miliony czytelników trylogii "Millennium" nie powinny być rozczarowane.

Związane z: Paris Hilton
Megafon.pl | 2009-11-05 | Alicja Gancarz